Strony

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 8

Co ja zrobiłem? Miałem zamiar dobrać mu się do spodni, ale dopiero później. Chciałem spędzić z nim trochę czasu i go poznać...
W zasadzie to nawet nie ja dobrałem się do jego spodni, a on do moich!
Skąd ta panika?
Odkąd pamiętam, to ja byłem tym, który górował. Nie pozwoliłem dotąd nikomu mnie zdominować. Byłem synem Alfy, do cholery!
Will zaczął błądzić rękami po całym moim ciele, liżąc moją szyję.
-Uhh...- wyrwało mi się westchnięcie, gdy nacisnął silną dłonią na wybrzuszenie w moich bokserkach
-Jesteś taki gorący pode mną.- stwierdził szatyn, wpatrując się w gumkę mojej bielizny. Pociągnął ją powoli obiema rękami, uśmiechając się zadziornie.
-Zrób to wreszcie.- jęknąłem, uderzając głową o poduszkę za mną.
-Niecierpliwy?- zaśmiał się, po czym wywrócił oczami, pozbywając się swoich bokserek. Spojrzałem na niego błagalnie, przyciągając do siebie za biodra.- Nie wierzę, że jeszcze kilka minut temu miałeś coś przeciwko...- rzucił, ocierając się o mojego penisa. Pochylił się i włożył dwa palce w moje rozchylone usta.
-Ssij.- rozkazał, patrząc mi w oczy.
Zassałem najpierw same opuszki, potem zsuwając wargi niżej i śliniąc językiem całą długość jego palców. Wyjął je po chwili, prawie kładąc się na mnie i podciągnął moją lewą nogę wyżej, zakładając ją sobie na pośladki. Pocałował mnie przelotnie i dotknął mokrymi palcami mojego wejścia.
Przełknąłem ciężko ślinę na to uczucie. Ułożył swoją głowę na mojej szyi, za co zazwyczaj potrafiłem zabił, po czym wepchnął jeden palec do środka.
Wstrzymałem oddech, gdy nim poruszył, a gdy dodał drugiego, sapnąłem z wdzięcznością.
-Podoba ci się?- zapytał, dotykając ustami mojego ucha.
-Mhm...- zamruczałem przeciągle, jęcząc głośno, kiedy pchnął palce głębiej.
-Też nie lubisz ciszy?- rzucił z uśmiechem, poruszając ręką coraz szybciej, sprawiając, że nie mogłem złapać oddechu.
Zatrzymał się na chwilę, a gdy próbowałem nabrać powietrza, naciskał raz przy razie, cały czas wewnątrz mnie. Dowiedziałem się czego szukał, kiedy moje plecy mimowolnie wygięły się, a z ust wydostało się skomlenie.
Palce natychmiast zniknęły, zostając zastąpione kutasem Willa. Zadrżałem na to uczucie, zaciskając dłonie na kołdrze.
Po chwili wsunął się jeszcze bardziej, a ja zajęczałem , przymykając oczy. Poczułem, że wypełnił mnie całego, sprawiając przy tym trochę bólu.
-Oh, Will...- sapnąłem, wyciągając do niego ręce, nadal z zamkniętymi oczami.
-Mam cię, spokojnie...- westchnął, przyciskając swój tors do mojego. Pocałował mnie w policzek i przygryzł lekko moją dolną wargę. Odczekał jeszcze moment, a potem poruszył się delikatnie, ale pewnie. Odsunął się ode mnie, zaciskając palce na moich biodrach. Uniosłem powieki i wpatrywałem się uważnie w to, co robił.
Wbijał się we mnie miarowo, na razie powoli, dając mi czas na przyzwyczajenie się. Czułem ciepło w podbrzuszu, przyjemne dreszcze i lekkie skurcze. To było tak inne od moich dotychczasowych doświadczeń. O wiele lepsze.
Westchnął cicho i oparł ręce po obu stronach mojego brzucha, zmieniając swoją pozycję. Automatycznie rozsunąłem nogi, robiąc mu więcej miejsca. Przyśpieszył, wgniatając mój tyłek w materac.
-Ohh!- jęknąłem, unosząc pośladki i wypinając je jeszcze bardziej.
-Chcesz więcej, Haz? Chcesz poczuć mnie tak cholernie głęboko?- zapytał, a ja stęknąłem, nie mogąc wydusić z siebie słowa.-Chcesz tego?- ponowił pytanie, zatrzymując się.
-Nie chcę niczego innego, niż to...- powiedziałem słabym głosem. Uśmiechnął się ładnie i położył na mnie. Cofnął swojego penisa na zewnątrz i przyciągnął mnie w dół, łapiąc pod kolanami. Gdy uniósł rękami moje pośladki, wsunął się jednym, płynnym ruchem, pod takim kątem, że otarł się o moją prostatę.
-O mój Boże!- westchnąłem, gdy szatyn nadał swoim pchnięciom szybkie tempo. Sapnął, wchodząc z większą siłą, uderzając w mój tyłek z głośnym plaśnięciem.
Wypuściłem drżący oddech, kiedy poruszał się jeszcze szybciej. Gorąco kumulowało się w moim podbrzuszu, zaciskałem się na jego pracującym penisie.
-Oh tak... Jaki ciasny...- zamruczał Will, opierając głowę na moim ramieniu. Czułem jego ciepły oddech, dreszcze przeszły przez moje plecy. Cicha wątpliwość i niepewność pojawiła się w mojej głowie, jednak wyparta po chwili nadchodzącym orgazmem.
Moje oczy zamknęły się, a usta otworzyły.
-Will...- wydusiłem, gdy uderzył mocno w mój czuły punkt, sprawiając, że doszedłem obficie.
Warknął przy moim uchu, kiedy zaciskałem się na jego nabrzmiałym kutasie. Ruchy chłopaka były niechlujne, potrzebujące. Polizał moją szyję, a ja doszedłem po raz drugi, zaciskając mięśnie na dobre i prowadząc go na szczyt.
Ciepła sperma rozlała się głęboko we mnie, a Will nadal się poruszał, przedłużając nasze orgazmy. Odchyliłem głowę do tyłu, a potem poczułem jak coś ostrego przecina moją szyję.
Zalała mnie ciemność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz