poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 5

-Przesuń swój tyłek, Księżniczko.- warknął Zack, spychając mnie z łóżka.
-Tyle razy ci mówiłem, żebyś wstawił wygodne łóżko do pokoju gościnnego.- burknąłem, chwytając małą poduszkę.
-Tylko ty uważasz, że jest niewygodne.- prychnął.
-Tylko ja na nim spałem.- zdzieliłem go poduszką po głowie.
-Tomson, zaraz możesz spać na kanapie!- rzucił się na mnie, przyciskając do materaca.
-Jestem gościem, idioto!- oburzyłem się, kiedy usiadł mi na plecach.- Złaź...
-Zamierzam spać tutaj, zabrałeś całe łóżko. Moje łóżko.- rozłożył się na mnie, wgniatając moje ciało w pościel, przez co ledwo mogłem oddychać.
-Zack, do kurwyy.- wymamrotałem niezrozumiale.
-Słucham cię?- wymruczał zadowolony z siebie.
-Jeśli zaraz ze mnie nie zejdziesz, to obiecuję, że cię zgwałcę. Dawno nikogo nie pieprzyłem, więc nie mam zamiaru się hamować.- rzuciłem z uśmiechem. Zack spadł ze mnie z krzykiem.
-To by zachwiało naszą przyjaźń.- stwierdził, obchodząc łóżko i kładąc się jak najdalej ode mnie.
-Nie jesteś w moim typie.- zaśmiałem się, układając wygodnie.
-Alexander jest, prawda?- podsunął cicho, nakrywając się swoją kołdrą.
-Musisz mnie nim męczyć nawet w środku nocy?- jęknąłem.
-W zasadzie to zaraz wzejdzie słońce.- mruknął niewyraźnie.
-Nieważne.- prychnąłem.- Pozbędziemy się go tak czy owak.
-Jak chcesz.- westchnął i ucichł. Po chwili słyszałem już jego chrapanie, nie zajęło mu długo, by zasnąć.
Ja natomiast nie mogłem teraz zmrużyć oka. Nasz nowy Cel zagnieździł się głęboko w moim umyśle i planował tam pozostać na dłużej.
-Cholerne wilkołaki.- warknąłem sam do siebie.

***************

Postanowiłem wyrwać się z hotelu do miasta i rozprostować nogi. Zaniosły mnie one dość szybko do pobliskiego parku, który teraz tonął w śniegu. Mnóstwo ludzi mijało mnie, rozmawiając przez telefon lub wpatrując się w kolorowe wyświetlacze.
Westchnąłem ciężko i usiadłem na ławce, która była pokryta najmniejszą warstwą białego puchu się. Rozejrzałem się wokół i dostrzegłem tych dwóch gości z wczoraj. Znowu się o coś kłócili, wymachując rękami i przystając co trochę. Zaśmiałem się cicho, a dziewczyna, która przechodziła akurat obok, prychnęła oburzona, zapewne myśląc, że jest powodem mojego rozbawienia. Pokręciłem głową, niedowierzając w to jak niektórzy potrafią być przewrażliwieni na swoim punkcie.
Postanowiłem całkiem przypadkowo na nich wpaść. Wstałem z ławki i ruszyłem w tamtą stronę, wpatrując się w swoje buty. Nie będę kłamał, coś ciągnęło mnie w ich stronę. Może była to zwykła ciekawość, może cokolwiek innego. Nie zamierzałem się nad tym zastanawiać.
Uśmiech rozkwitł na mojej twarzy, gdy wreszcie uderzyłem czyjeś ramię.
-Oops, przepraszam za to!- rzuciłem, przybierając zdziwioną minę. Okazało się, że wpadłem na Williama. Spojrzałem z góry w jego błękitne tęczówki i wstrzymałem oddech. Zmieszany spuścił wzrok na ziemię, a ja uśmiechnąłem się szeroko.
-Will miał rację, że znowu się spotkamy.- rzucił pogodnie Zack.
-Siła wyższa.- zaśmiałem się, na co wspomniany William pobladł odrobinę.- W porządku?- zapytałem poważnie.
-Tak, po prostu przypomniałem sobie, że jesteśmy spóźnieni.- rzucił szybko, chwytając kumpla za rękaw skórzanej kurki. Zastanowiło mnie czy Zack w niej nie marznie. Zanim się obejrzałem, ich już nie było. Wzryszyłem ramionami i poszedłem dalej, myśląc o błękicie oczu niższego. Teraz byłem pewien, że spotkamy się ponownie, tym razem nie "przypadkiem".


2 komentarze:

  1. Ty kiedyś tak fajnie napisałaś to u mnie na którymś blogu, jak to było... A tak :d

    Zgwałć go ! Zgwałć go ! Zgwałć go ! - skandował tłum.

    Obojętnie którego czy Zack Willa czy na odwrót, albo Zack Alexandra lub Will Alexandra, albo trzech w jednym czasie xdd Domagam się GWAŁTU ! xD

    OdpowiedzUsuń